E-teczka kontrahenta: przestań tracić godziny na szukanie dokumentów

W tym artykule przeczytasz o:

  • Gdzie naprawdę są dokumenty Twoich kontrahentów
  • Ile Twoja firma marnuje czasu na ich szukanie
  • Czym jest e-teczka i dlaczego to nie kolejny system do którego trzeba się logować

„Gdzie jest faktura od tego dostawcy?”

Sprawdzasz pocztę. Nie ma. Może w CRM? Też nie. ERP? Trzeba się zalogować, VPN się rozłączył. Dysk współdzielony w chmurze firmowej? Który folder – Zakupy czy Finanse? Kolega zapisał sobie na lokalnym dysku. Pytasz księgową przez Slacka. Czekasz. Dzwonisz. 15 minut później wciąż szukasz…

Badania McKinsey Global Institute pokazują coś, co pewnie już wiesz z własnego doświadczenia: pracownicy spędzają średnio 1,8 godziny dziennie (9,3 godziny tygodniowo) – na szukaniu i zbieraniu informacji. To nie są godziny spędzone na pracy, ale godziny spędzone na odnajdywaniu informacji pozwalających im pracować.

Gartner w 2023 roku dodał kolejną liczbę: 47% pracowników ma problem ze znalezieniem informacji potrzebnych do efektywnego wykonywania swoich obowiązków. Prawie połowa. Nie dlatego, że są niekompetentni. Dlatego, że informacje są wszędzie i nigdzie jednocześnie.

Typowa firma przechowuje dokumenty kontrahenta mniej więcej tak: faktury w systemie księgowym, czasem w ERP, czasem w mailach jako załączniki PDF. Umowy na wspólnym dysku – chyba że ktoś zapisał sobie kopię lokalnie „na wszelki wypadek”. Korespondencja mailowa w Outlooku – ale która skrzynka? Prywatna czy firmowa? Zamówienia w ERP, ale tylko te które przeszły oficjalnym procesem. Reszta? Maile. Excel. Notatki w CRM.

Historia reklamacji w systemie zgłoszeń – o ile ktoś pamiętał żeby je tam wpisać. Dużo częściej zostaje tylko w mailach, które po trzech miesiącach toną w setce innych wątków. Szybkie ustalenia zostają na Slacku. Pliki wysłane „na szybko” znikają w czacie po tygodniu. Podpisane umowy? Papierowy segregator w szafie. Chyba że ktoś zeskanował – wtedy w folderze „Skany 2024″ na dysku, albo w „Umowy”, albo w „Archiwum” – zależy kto skanował.

Pełna lista miejsc gdzie ukrywają się dane o jednym kontrahencie: poczta (Outlook, Gmail), CRM (Salesforce, HubSpot, Pipedrive), ERP (SAP, Microsoft Dynamics), dyski sieciowe, dyski lokalne pracowników, Excel i Google Sheets, systemy zgłoszeń (Zendesk, Jira), Teams i Slack, papierowe segregatory, systemy branżowe (magazyn, produkcja), PDF w mailach, skanowane dokumenty w różnych folderach, osobny system księgowy, notatniki i telefony pracowników…

Badanie IDC „The Knowledge Quotient” pokazuje że 61% pracowników biurowych korzysta regularnie z co najmniej czterech systemów, żeby zdobyć informacje potrzebne do pracy. 13% musi używać jedenastu lub więcej systemów dziennie. JEDENASTU.

Nie dlatego, że organizacje chcą komplikować życie swoim pracownikom. Dlatego, że każdy system rozwiązuje jeden konkretny problem. CRM dla sprzedaży, ERP dla finansów i logistyki, system zgłoszeń dla wsparcia. Nikt nie zaplanował tego chaosu. On po prostu wyrósł, system po systemie, rok po roku.

Znasz te scenariusze?

Handlowiec jedzie na spotkanie z klientem. Dzwoni telefon – ten sam klient, z którym ma się za chwilę spotkać.

Sprawdziłem sobie nasze rozliczenia z ostatniego kwartału i coś mi się nie zgadza. Jaki był finalny rabat? Bo tutaj mam ofertę na 12%, ale wydaje mi się że ustaliliśmy 15%.

Handlowiec jest w samochodzie. Ma telefon i laptop. Telefon? Aplikacja CRM nie pokazuje szczegółów ofert. Trzeba wejść przez przeglądarkę. Logowanie. Dwuskładnikowe uwierzytelnienie – kod SMS. Czeka. Oferty są, ale która jest finalna? Bo tam jest pięć wersji.

Laptop? Trzeba się zatrzymać, znaleźć parking, uruchomić komputer. VPN. Logowanie. Dysk sieciowy. Folder „Oferty 2024″. Przeszukiwanie. Jest oferta wstępna. Gdzie jest finalna? Może w mailach? Outlook. Przeszukiwanie wątku z klientem. 47 maili w wątku. Przewijanie. Przewijanie.

W końcu dzwoni do kolegi, który jest w biurze:

Możesz sprawdzić w systemie ofertę dla klienta X? Pilne.

Kolega też szuka. CRM – jest wstępna oferta. ERP – jest zamówienie, ale bez szczegółów rabatowych. Excel z cennikiem – teoretycznie powinien być tam rabat, ale nie ma. Na dysku może jest skan zatwierdzonej oferty? Trzeba otworzyć pięć folderów.

10 minut później:

Mam. 15%, masz rację.

Klient czeka. Spotkanie się opóźnia. Wizerunek profesjonalisty właśnie dostaje po uszach…

Badanie SearchYourCloud z 2013 roku (ponad 300 pracowników z USA i Wielkiej Brytanii) wykazało, że w 80% przypadków pracownicy potrzebują do ośmiu prób wyszukiwania, żeby znaleźć właściwy dokument. Tylko jedno na pięć wyszukiwań jest trafne za pierwszym razem. Badanie co prawda ma już trochę lat, ale jego wyniki wciąż są aktualne.

Albo drugi scenariusz. Call center. Agent odbiera telefon. Klient pyta o status zamówienia.

Agent musi sprawdzić: CRM (dane klienta), ERP (zamówienie – o ile wie jaki numer, bo klient podał tylko swoją nazwę), system zgłoszeń (czy była reklamacja), poczta (czy była korespondencja z tym klientem). Każdy system to osobne okno. Osobne logowanie, jeśli sesja wygasła. Osobna logika wyszukiwania.

Artykuł C2Perform „6 Signs You Need a Call Center Knowledge Base” opisuje coś, co pewnie znasz z praktyki: agenci call center potrafią spędzać nawet prawie połowę dnia pracy na szukaniu informacji zamiast na obsłudze klienta. Kilka minut na rozmowę – tyle zajmuje samo szukanie podstawowych informacji.

Agent wie że za nim jest kolejka. Widzi migające lampki – 5 połączeń w kolejce, 8 połączeń, 12. Wie że klient czeka na linii, słucha muzyki, patrzy na zegarek. Wie że zaraz dostanie złą ocenę w ankiecie. Stres rośnie.

A jak już odbierze telefon? Idzie do Klienta z komunikatem: „Przepraszam bardzo, muszę to sprawdzić dokładniej, czy mogę oddzwonić za godzinę?

Klient odkłada słuchawkę. Niezadowolony. Agent notuje w systemie: „callback – sprawdzić status zamówienia”. Kolejne połączenie wpada do kolejki. Za godzinę agent dzwoni. Klient nie odbiera – jest w spotkaniu. Zostawia wiadomość. Klient oddzwania następnego dnia. Trafia na innego agenta. Cały proces zaczyna się początku…

Branżowe benchmarki wskazują, że dobry czas odebrania połączenia (Average Speed of Answer) to 20–30 sekund. Ale jak agent musi szukać informacji przez kilka minut podczas rozmowy, to żaden benchmark nie pomoże. Średni czas obsługi idzie w górę. Przepustowość zespołu spada. Koszty rosną.

No właśnie. Ile to kosztuje?

IDC w raporcie „The High Cost of Not Finding Information” policzył ile ten chaos kosztuje organizacje. Przedsiębiorstwo zatrudniające 1000 pracowników traci średnio 2,5 do 5,7 miliona dolarów rocznie na nieefektywnym szukaniu informacji.

Mechanizm jest prosty: 36% dnia pracy typowego pracownika biurowego idzie na szukanie i konsolidację informacji rozproszonych w różnych systemach. Część tego czasu to produktywne szukanie – znajdujesz to czego potrzebujesz i pracujesz dalej. Ale duża część to praca stracona. Szukasz czegoś, czego nie ma w oczywistym miejscu. Szukasz po raz drugi, bo kolega też szukał i też nie znalazł. Odtwarzasz dokument, bo „gdzieś był, ale nie wiadomo gdzie”.

Przeliczmy to na polską firmę.

200 pracowników. Średnia płaca brutto 8000 złotych. 36% czasu pracy to szukanie i konsolidacja danych.

200 pracowników × 8000 złotych × 36% = 576 000 złotych miesięcznie. Rocznie to ponad 6,9 miliona złotych. Równowartość 72 pełnych etatów rocznie – wydanych na szukanie zamiast na tworzenie wartości dla firmy. Nie znamy chyba droższej wyszukiwarki…

A można efektywniej. E-teczka kontrahenta daje Ci wszystko zebrane w jednym miejscu

E-teczka kontrahenta to nie jest kolejny system, do którego trzeba się logować. To warstwa nad systemami, które już masz.

Koncepcja jest prosta: wszystkie dokumenty o danym kontrahencie – kliencie lub dostawcy masz w jednym miejscu. Faktury, umowy, korespondencja, zamówienia, zgłoszenia serwisowe, notatki z rozmów, oferty, potwierdzenia, specyfikacje techniczne. Wszystko.

Klikasz kontrahenta. Widzisz wszystko.

Nie szukasz w poczcie, potem w CRM, potem w ERP i potem jeszcze na dysku.

DocuWare nazywa to „elektronicznym folderem klienta” albo „elektronicznym folderem dostawcy”. Fizycznie mógłbyś sobie wyobrazić to jako gruby segregator, gdzie są wszystkie papiery dotyczące jednej firmy. Tylko, że to nie papier i nie segregator, ale system, który automatycznie zbiera dokumenty z różnych źródeł i pokazuje je w jednym widoku.

Jak to działa?

DocuWare łączy się z systemami, których już używasz. ERP – SAP, Microsoft Dynamics, Oracle, cokolwiek masz. CRM – Salesforce, HubSpot, inne. Poczta – Outlook, Gmail. Krajowy System e-Faktur, Skaner – bezpośrednie wrzucanie dokumentów.

Nie przenosisz niczego ręcznie. System sam pobiera dokumenty z różnych miejsc. Faktura wpada do ERP? DocuWare ją widzi. Mail z ofertą przychodzi na Outlooka? DocuWare ją archiwizuje. Skan umowy z podpisami? DocuWare go indeksuje.

Intelligent Indexing to funkcja, która używa rozpoznawania obrazu i sztucznej inteligencji, żeby odczytać co jest na dokumencie. NIP. Numer faktury. Kwota. Data. Nazwa kontrahenta. DocuWare czyta, rozpoznaje, przypisuje do właściwej e-teczki. Bez Twojej interwencji.

Mechanizm dopasowywania rozmytego (fuzzy matching) sprawia, że system radzi sobie nawet z błędami. Kontrahent nazywa się „ABC Sp. z o.o.” w ERP, ale na fakturze jest „ABC Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością”? DocuWare wie że to ten sam podmiot. Skrót zamiast pełnej nazwy? 95% podobieństwa wystarczy do tego, żeby system dobrze zakwalifikował dokument. Ty nie musisz być idealnie konsekwentny w nazywaniu. System jest na tyle inteligentny, że sobie poradzi.

I teraz najlepsze. Twoje obecne systemy zostają. DocuWare nie zastępuje ERP ani CRM. Łączy się z nimi. Pobiera z nich dane. Pokazuje je w jednym miejscu.

Jeden widok – wszystko o kontrahencie

Wpisujesz NIP kontrahenta w DocuWare. Otwiera się e-teczka z zakładkami:

  • Zakładka „Faktury” – wszystkie faktury zakupu i sprzedaży, posortowane chronologicznie lub według kwoty. Klikasz fakturę – widzisz skan, dane, status zatwierdzenia, historię płatności.
  • Zakładka „Umowy” – aktualne kontrakty, aneksy, historie zmian. Widzisz która umowa jest aktywna, kiedy się kończy, jakie są jej warunki.
  • Zakładka „Korespondencja” – maile, pisma, potwierdzenia. Cała historia komunikacji z kontrahentem w kolejności chronologicznej. Nie musisz przeszukiwać skrzynki mailowej.
  • Zakładka „Zamówienia” – historia zamówień, statusy realizacji, wartości, daty. Widzisz co było zamówione, co wysłane, co fakturowane.
  • Zakładka „Zgłoszenia” – reklamacje, tickety wsparcia, historie problemów. Status każdego zgłoszenia, kto je obsługiwał, jak zostało rozwiązane.

Wszystko na wyciągnięcie ręki w kilka sekund.

Kluczowe funkcje

  • Wyszukiwanie pełnotekstowe – wpisujesz frazę, DocuWare przeszukuje treść wszystkich dokumentów. Nie tylko nazwy plików. Cała treść PDF, skanów, maili. Szukasz „rabat 15%” – system pokazuje wszystkie dokumenty, gdzie ta fraza się pojawia.
  • Filtrowaniepokaż tylko faktury z trzeciego kwartału. Tylko umowy aktywne. Tylko zgłoszenia otwarte. Kilka kliknięć, masz dokładnie to, czego potrzebujesz.
  • Historia zmian – kto i kiedy oglądał dokument. Kto zatwierdził fakturę. Kto zmienił status umowy. Pełna przejrzystość, pełna audytowalność.
  • Kontrola dostępu – handlowiec widzi dokumenty sprzedażowe. Księgowa widzi faktury i umowy. Dyrektor widzi wszystko. Każdy ma dostęp do tego, czego potrzebuje – nie więcej, nie mniej.
  • Dostęp mobilny – handlowiec w samochodzie widzi to samo co w biurze. Na telefonie. Bez VPN. Bez logowania do pięciu systemów. Klient dzwoni – handlowiec otwiera aplikację DocuWare, wpisuje NIP, ma pełną historię współpracy na ekranie.

Jak to wygląda w praktyce?

W oficjalnym case study na stronie DocuWare pracownicy Walker Group, producenta serów ze Szwajcarii mówią wprost: „Możemy znaleźć paragony w sekundy” – tam gdzie wcześniej trzeba było szukać w papierowych segregatorach i dzwonić między działami. Co zyskaliśmy? 10 godzin tygodniowo oszczędzone na archiwizacji, akceptacji faktur i wyszukiwaniu dokumentów.

Materiały szkoleniowe dla centrów kontaktowych pokazują, że dobrze zaprojektowana baza wiedzy – a e-teczka pełni dokładnie tę funkcję dla agenta call center – potrafi zredukować czas szukania odpowiedzi podczas rozmowy nawet o 35%.

Zwrot z inwestycji – konkretne liczby z wdrożeń

Jak szybko DocuWare się zwraca?

AquaPhoenix Scientific, producent z USA. Cytat z oficjalnego case study na blogu DocuWare: „DocuWare zwrócił się, gdy zaczęliśmy go używać do faktur zakupu i dokumentacji kontroli jakości. Nasz zwrot z inwestycji rośnie za każdym razem, gdy dodajemy nowy proces.”

Zwróć uwagę na drugą część. Zwrot z inwestycji rośnie za każdym razem, gdy dodajemy nowy proces. Pierwsza implementacja – faktury zakupu i kontrola jakości – już się zwróciła. Teraz każdy kolejny proces (faktury sprzedaży, umowy, zamówienia, dokumentacja techniczna) – to dodatkowa oszczędność przy zerowych dodatkowych kosztach licencji.

Globalny producent stali nierdzewnej – inny przykład z portfela DocuWare. Zwrot z inwestycji osiągnięty w ciągu pierwszego roku. Artykuł na blogu DocuWare („One Year To Document Management ROI: A Manufacturing Case Study„) opisuje główne obszary oszczędności: skrócenie czasu wyszukiwania dokumentów, ograniczenie kosztów archiwum papierowego i miejsca biurowego, redukcja błędów w procesach zatwierdzania faktur, przyspieszenie zamykania miesięcy księgowych.

Przed wdrożeniem: ręczne porządkowanie papierowych dokumentów, bieganie do archiwum po segregatory, telefonowanie między działami „czy masz kopię tej umowy?”. Po wdrożeniu: „Możemy znaleźć paragony w sekundy” – cytat z tego samego case study.

Na koniec policzmy zwrot z inwestycji dla Twojej firmy

Załóżmy że zatrudniasz 200 pracowników. Średnia płaca brutto wynosi 8000 złotych (to około 50 złotych za godzinę z kosztami pracodawcy). Benchmark McKinsey: 1,8 godziny dziennie na szukanie informacji.

200 pracowników × 1,8 godziny dziennie = 360 godzin dziennie na realizowanie funkcji wyszukiwarki.

360 godzin × 50 złotych = 18 000 złotych dziennie.

20 dni roboczych w miesiącu × 18 000 złotych = 360 000 złotych miesięcznie.

12 miesięcy × 360 000 złotych = 4 320 000 złotych rocznie – tyle płacisz za szukanie dokumentów.

Załóżmy konserwatywnie, że DocuWare odzyska 30% tego czasu. Nie wszystko, bo nie wszystkie dokumenty trafią do systemu od razu, nie wszystkie procesy zostaną zautomatyzowane w pierwszym roku. Ale 30% to realistyczny cel.

4 320 000 złotych × 30% = 1 296 000 złotych oszczędności rocznie.

Adam Chodkowski

Założyciel i Prezes Zarządu firmy DocWay, która od momentu powstania w 2015 roku stała się liderem we wdrażaniu systemu DocuWare w Polsce.

Jest ekspertem w dziedzinie cyfrowej transformacji i optymalizacji procesów biznesowych, z doświadczeniem w branży systemów zarządzania dokumentami (DMS/ECM) sięgającym 2007 roku.

Przed założeniem DocWay zdobywał wszechstronne, praktyczne doświadczenie, pełniąc role m.in. analityka, kierownika projektu, konsultanta i szkoleniowca. To wieloletnie doświadczenie gwarantuje jego klientom unikalne, biznesowe podejście do wdrażania technologii i realne zrozumienie wyzwań stojących przed organizacjami.

Social media

Przeczytaj też

Chcesz sprawdzić, w jaki sposób DocuWare pomoże Twojej firmie?

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymaj e-book na podany adres e-mail

    Administratorem Twoich danych osobowych jest DocWay Sp. z o.o. z siedzibą przy ul.Grzybowskiej 80/82 w Warszawie. Sprawdź naszą Politykę prywatności i plików cookie LINK i dowiedz się jak przetwarzamy Twoje dane.

    Ponad 20.000 klientów zaufało DocuWare i zarządza w systemie ECM swoimi dokumentami i procesami. DocuWare wyróżnia się dzięki bezpieczeństwu, skalowalności, uniwersalnej integracji oraz ciągłemu rozwojowi produktu.

    Informacje

    ul.Grzybowska 80/82 00-844 Warszawa

    Email: firma@docway.pl

    NIP: 527-272-87-70

    Kapitał zakładowy: 50.000,00 zł

    DocWay 2025 © Wszelkie prawa zastrzeżone.

    OSI Media logo