Ile kosztują Cię automatycznie przedłużone umowy? Zarządzanie cyklem życia kontraktu

W tym artykule przeczytasz o:

  • Jak działa klauzula, która co roku zabiera Ci pieniądze z budżetu i dlaczego nikt jej nie wyłapuje
  • Ile naprawdę traci średnia firma bez rejestru umów
  • Trzy rodzaje umów, które najczęściej odnawiają się „same”
  • Jak DocuWare pilnuje cyklu życia umowy
  • Jak policzyć w 20 minut, czy to się u Ciebie opłaca

„Umowa ulega automatycznemu przedłużeniu na kolejne 12 miesięcy, o ile żadna ze Stron nie złoży oświadczenia o wypowiedzeniu w formie pisemnej na co najmniej 90 dni przed datą zakończenia okresu obowiązywania.”

Klauzula z trzeciej strony umowy. Punkt 14.3 albo 17.2 – zależy od dostawcy, wygląda niewinnie. Większość firm podpisuje ją bez chwili namysłu. I większość firm w piątym roku obowiązywania tej umowy już jej nie pamięta. Pamięta tylko faktury. Co miesiąc albo co kwartał, w mniej więcej tej samej kwocie. Czasem trochę większej, bo dopisała się klauzula indeksacyjna. I teraz pytanie nie brzmi: „czy ktoś dziś przedłużył jakąś umowę po cichu”, ale ono powinno być takie: „ile takich umów przedłużyło się u Ciebie w zeszłym tygodniu, bez decyzji zarządu i bez ani jednej rozmowy z dostawcą”.

Skala zjawiska

World Commerce & Contracting (organizacja, której benchmarkami operują Deloitte i PwC w analizach kontraktowych) w Benchmark Report 2024/25 oszacował, że firmy tracą średnio 8,6% rocznych przychodów na nieskuteczne zarządzanie umowami. I to nie jest jedna pomyłka, ale suma drobiazgów: przegapione okno wypowiedzenia, niewynegocjowany rabat wolumenowy, niezauważona podwyżka w klauzuli indeksacyjnej, ubezpieczenie floty, w której połowa aut już dawno została sprzedana. Powyższa liczba to dane zagregowane z portfeli kontraktowych ponad 40 tysięcy członków WCC z całego świata.

Dla firmy z przychodem 50 mln zł rocznie te 8,6% stanowią 4,3 mln zł w skali roku. Nikt nie zobaczy ich na jednej fakturze. Nikt nie zaraportuje ich zarządowi. Po prostu znikną w pozycji „koszty operacyjne”.

EY w Legal Managed Services Survey 2024 (próba: 1000 specjalistów ds. kontraktów w globalnych korporacjach) policzył drugą stronę problemu: 99% dużych organizacji deklaruje, że nie ma danych ani technologii potrzebnych do optymalizacji procesów kontraktowych. Im nie chodzi o brak chęci, ale o brak jednego miejsca, w którym widać wszystkie umowy.

Polska? Dedykowanego badania GUS o rejestrach umów nie ma. Mamy za to raport ABSL „Sektor Nowoczesnych Usług Biznesowych w Polsce 2024″ (we współpracy z Deloitte i PwC, badanie objęło centra zatrudniające łącznie ponad 450 tys. osób): średni stopień automatyzacji procesów w polskich centrach usług biznesowych to zaledwie 21,2%. Blisko 80% pracy jest wykonywane ręcznie albo półautomatycznie. I zarządzanie umowami jest właśnie w tej grupie.

Skąd biorą się te 4 miliony, których nie widać?

Jak popatrzymy sobie na nasze wdrożenia z ostatnich kilkunastu lat, to odpowiedź na pytanie „ile mamy aktywnych umów?” w dziewięciu na dziesięć przypadków pozostaje bez odpowiedzi przez co najmniej kilka dni. Nie dlatego, że ludzie są nieuważni, ale dlatego, że znalezienie tej odpowiedzi wymaga przeszukania pięciu miejsc.

Umowy z dostawcami są w segregatorach w dziale zakupów. Umowy serwisowe, w skrzynce mailowej kierownika utrzymania ruchu. Umowy najmu u dyrektora administracyjnego, w wersji papierowej, z odręcznymi adnotacjami na marginesie. Polisy ubezpieczeniowe u brokera, do którego trzeba zadzwonić. Subskrypcje oprogramowania w mailach osoby, która podpisała je przy projekcie i pół roku temu odeszła z firmy. Umowy o zachowaniu poufności w skanach na dysku sieciowym, w folderze nazwanym „Umowy 2022 finalne nowe”.

Czy to oznacza brak procesów? Nie, to jest pięć równoległych procesów, z których żaden nie wie o pozostałych czterech. Do tego dochodzi rotacja w zespole, bo pracownik, który negocjował warunki trzy lata temu, dziś już pracuje gdzieś indziej. A zdanie: „Chyba ustaliliśmy, że można wypowiedzieć z trzymiesięcznym wyprzedzeniem” nie jest argumentem ani przed sądem, ani przed dostawcą.

I trzecia warstwa: klauzule indeksacyjne. Co roku podwyżka o 3-7%. Po pięciu latach firma płaci za ten sam najem o 30% więcej. Bez żadnej dodatkowej decyzji zarządu. Po prostu „taki był zapis”.

Koszt tego wszystkiego jest rozproszony. Nie ma jednej faktury na 4,3 miliona. Są dziesiątki przelewów po 5, 12, 40 tysięcy złotych. Każdy z osobna wygląda jak normalny koszt operacyjny. Razem tworzą skalę, której zarząd nie widzi do momentu pierwszego porządnego audytu.

Trzy rodzaje umów, które najczęściej „odnawiają się same”

Subskrypcje oprogramowania. Klauzula samoprzedłużająca jest tu standardem. Wypowiedzenie najczęściej wymaga „odkliknięcia” czegoś w panelu najpóźniej na dzień przed rozpoczęciem kolejnego okresu rozliczeniowego. Ale bywa też inaczej, bardziej formalnie, na przykład mailem na konkretny adres albo przez ticket na supporcie. Jeden przeoczony tydzień potrafi kosztować kolejne dwanaście miesięcy płacenia za narzędzie, z którego korzystają dwie osoby… A w średniej firmie aktywnych subskrypcji są dziesiątki. Żadna księgowość nie jest w stanie spamiętać ich wszystkich.

Leasing, najem, ubezpieczenia floty i nieruchomości. Klauzule indeksacyjne dopisują kilka procent co roku. Jeśli nikt nie pilnuje okna renegocjacyjnego, firma w piątym roku płaci dużo więcej niż w pierwszym. Nie dlatego, że ceny rynkowe poszły w górę, ale dlatego, że nikt nie wszedł do dostawcy z otwartą ofertą konkurencji w ręku.

Umowy serwisowe i utrzymaniowe. Klasyk: firma kupiła maszynę z trzyletnim pakietem serwisowym. Po trzech latach pakiet przeszedł automatycznie na umowę na czas nieokreślony na warunkach standardowych dostawcy, bywa, że dwa razy droższych niż pakiet promocyjny. Nikt tego nie zauważył, bo faktura wygląda tak samo jak rok wcześniej, z tym, że jest na niej większa kwota.

W każdym z tych trzech przypadków problem nie polega na braku zarządzania umową, ale na braku widoczności daty. Firma nie wie, że za 47 dni mija okno wypowiedzenia, bo informacja znajduje się w PDF, do którego nikt nie zaglądał od momentu podpisania danej umowy.

Jak DocuWare pilnuje cyklu życia umowy

DocuWare obsługuje to przez cztery mechanizmy, które razem zamykają lukę między „umowa podpisana” a „umowa renegocjowana w terminie”.

Centralny rejestr umów. Wpisujesz nazwę dostawcy i widzisz wszystkie aktywne i archiwalne umowy z tym podmiotem, ich aneksy, korespondencję negocjacyjną i powiązane faktury. Zarząd, finanse i zakupy patrzą na dokładnie ten sam stan. Istnieje jedno źródło prawdy.

Inteligentne indeksowanie umów. Wrzucasz PDF (albo skan, albo plik z KSeF, albo eksport z portalu dostawcy) i system rozpoznaje typ dokumentu, identyfikuje strony, wyciąga numer umowy, datę zawarcia, datę zakończenia, długość okresu wypowiedzenia, wartość i walutę. Bez ręcznego opisywania atrybutów. Umowy z bardziej nietypowymi klauzulami DocuWare uczy się rozpoznawać po 10-20 przykładach.

Powiadomienia przed terminem. System pilnuje dat, których w PDF-ach nikt nie pilnował. 90 dni przed końcem umowy odpowiedzialna osoba dostaje wiadomość z linkiem do dokumentu, podsumowaniem aktualnego wykorzystania i miejscem na decyzję: kontynuujemy, renegocjujemy, wypowiadamy.

Elektroniczny obieg umów. Projekt umowy idzie ścieżką akceptacji zgodną z procesem w danej firmie. Na przykład takim: prawnik → dyrektor finansowy (przy progu kwotowym X) → zarząd (przy progu Y) → podpis elektroniczny. Zamiast tygodni przerzucania kurierem papierów po centrali, cały proces zostaje zapisany w pełnej historii dokumentu – kto co zmienił, kto zaakceptował, w jakiej wersji, kiedy.

DocuWare nie jest też kolejnym narzędziem do logowania obok systemu księgowego i CRM. Sensowne wdrożenie wpina się w to, co firma już ma – wiąże fakturę z odpowiednią umową, przypomina dyrektorowi finansowemu w jego kalendarzu Outlook.

Dwie historie z wdrożeń

Contract Vehicles Limited – brytyjska firma flotowa. Przy trzykrotnym wzroście portfela (do ponad 100 tysięcy faktur rocznie) wdrożyła DocuWare do zarządzania dokumentacją pojazdów oraz cyklem życia umów leasingowych i serwisowych. Efekt: koszty operacyjne w przeliczeniu na pojazd spadły o około 20%, a firma uniknęła zatrudnienia dodatkowych 4–5 osób do obsługi rosnącego wolumenu. Centralizacja 80 tysięcy dokumentów technicznych z powiadomieniami o przeglądach pozwoliła wynegocjować lepsze stawki serwisowe i uniknąć kar umownych. Zwrot z inwestycji: poniżej 12 miesięcy (oficjalne case study DocuWare, 2024).

Globalne przedsiębiorstwo z branży nieruchomości opisane w raporcie McKinsey Aim higher and move faster for successful procurement-led transformation (2025). Wdrożenie systemu do zarządzania cyklem życia umów połączone ze strategią zakupową w kategorii utrzymania obiektów dało 30% redukcji kosztów w serwisie i utrzymaniu. Mechanizm był prosty: zamiast automatycznego przedłużenia system wymuszał renegocjację z 90-dniowym wyprzedzeniem, w oparciu o aktualne ceny rynkowe. Ujawniono 15-procentowe przeszacowanie kosztów u dotychczasowych dostawców. Realne oszczędności pokryły koszt licencji już w pierwszym roku.

Dwie różne branże, dwie różne skale. W obu mechanizm oszczędności jest ten sam: system widzi datę, zanim ona minie, a decydent dostaje informację z wyprzedzeniem wystarczającym, żeby renegocjować albo wypowiedzieć umowę.

Policz to dla swojej firmy

Zanim porównasz oferty dostawców, zrób krótki audyt u siebie. Sprawdź 3 liczby:

  1. Ile aktywnych umów ma Twoja firma? Jeśli odpowiedź brzmi: „nie wiem, kilkaset chyba” – masz już pierwszą część odpowiedzi na pytanie, czy zarządzanie cyklem życia umowy jest Ci potrzebne.
  2. Ile umów odnowiło się w ostatnich 12 miesiącach „samych”, bez świadomej decyzji zarządu lub właściwego decydenta? Wystarczy próbka 20 największych pozycji budżetowych.
  3. Ile kosztowało jedno udokumentowane „ups, przegapiliśmy” w ostatnim roku? Najem przedłużony na niekorzystnych warunkach, subskrypcja odnowiona mimo nieużywania, leasing z indeksacją, której nikt nie wynegocjował.

Jeśli suma z punktu trzeciego przekracza 50–80 tysięcy złotych rocznie, inwestycja w DocuWare zwróci Ci się w kilka miesięcy. To konserwatywne założenie wobec liczb z CVL i benchmarków rynkowych WCC. Większość średnich firm po tym ćwiczeniu jest zaskoczona skalą.

Dlaczego firmy żyją z chaosem umów?

Przez kilkanaście lat wdrożeń słyszeliśmy to samo w dziesiątkach firm: „U nas tak jest.” „Jakoś sobie radzimy.” „Nie mamy teraz czasu tego zmieniać.”

Poza tym problem polega na tym, że koszt chaosu jest rozproszony. Dwa tygodnie pracy księgowej tu, godzina sprawdzania umowy tam. Nikt tego nie sumuje, bo to nie jest jedna faktura na jedno biurko, tylko setki drobnych decyzji w skali roku. Dopiero gdy zarząd siada do kalkulacji, wychodzi kwota, na którą nikt by świadomie nie zgodził.

I jeszcze coś, o czym warto pamiętać: zarządzanie cyklem życia umowy to nie jest jedno kliknięcie. Pierwsze 4–6 tygodni to inwentaryzacja. Ktoś musi zebrać umowy z pięciu miejsc, zeskanować to, co jeszcze jest papierowe, opisać klauzule wypowiedzenia. Tej pracy nie zrobi za Ciebie żadne oprogramowanie. Ale dobra wiadomość jest taka, że trzeba zrobić ją tylko raz, żeby „nakarmić” system. Potem już dzieje się magia.

Drugi opór: właściciel umowy. Każda umowa ma swojego nieformalnego „strażnika”, kogoś, kto ją pamięta i ma do niej dostęp. Część z tych osób nie chce oddać kontroli. A udrożnienie obiegu umów to zmiana operacyjna, nie tylko technologiczna. Wdrożenie bez decyzji zarządu o tym, że „rejestr umów jest jeden i jest w DocuWare”, kończy się dwoma równoległymi systemami i podwójną pracą. Nie obiecujemy też, że system zastąpi prawnika. Zastąpi jego archiwum, jego kalendarz i Excel ze statusami. Negocjacja klauzul i ocena ryzyka, to dalej praca człowieka.


Co z tym zrobić?

Jeśli w Twojej firmie na pytanie „ile mamy aktywnych umów” nie ma jednoznacznej odpowiedzi w 30 sekund, masz problem do policzenia. Jedna rozmowa wystarczy, żeby wspólnie oszacować, ile rocznie kosztuje Cię chaos w umowach i czy wdrożenie DocuWare jest dla Twojej skali sensownym ruchem.

Adam Chodkowski

Założyciel i Prezes Zarządu firmy DocWay

Jest ekspertem w dziedzinie cyfrowej transformacji i optymalizacji procesów biznesowych, z doświadczeniem w branży systemów zarządzania dokumentami (DMS/ECM) sięgającym 2007 roku.

Przed założeniem DocWay zdobywał wszechstronne, praktyczne doświadczenie, pełniąc role m.in. analityka, kierownika projektu, konsultanta i szkoleniowca. To wieloletnie doświadczenie gwarantuje jego klientom unikalne, biznesowe podejście do wdrażania technologii i realne zrozumienie wyzwań stojących przed organizacjami.

Social media

Przeczytaj też

Chcesz sprawdzić, w jaki sposób DocuWare pomoże Twojej firmie?

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymaj e-book na podany adres e-mail

    Administratorem Twoich danych osobowych jest DocWay Sp. z o.o. z siedzibą przy ul.Grzybowskiej 80/82 w Warszawie. Sprawdź naszą Politykę prywatności i plików cookie LINK i dowiedz się jak przetwarzamy Twoje dane.

    Ponad 20.000 klientów zaufało DocuWare i zarządza w systemie ECM swoimi dokumentami i procesami. DocuWare wyróżnia się dzięki bezpieczeństwu, skalowalności, uniwersalnej integracji oraz ciągłemu rozwojowi produktu.

    Informacje

    ul.Grzybowska 80/82 00-844 Warszawa

    Email: firma@docway.pl

    NIP: 527-272-87-70

    Kapitał zakładowy: 50.000,00 zł

    DocWay 2025 © Wszelkie prawa zastrzeżone.

    OSI Media logo